Internetowy Dziennik Regionalny
17 maja 2012r.
imieniny: Brunony, Sławomira, Wery
Dariusz Moskała, jak podało radio RMF, złożył zawiadomienie o wręczaniu korzyści majątkowej czyli łapy. Formalnie pomawia inna osobę, ale faktycznie zawiadamia, że sam popełnił przestępstwo równo rok temu. Jest mściwy czy skruszony?
Już myślałem, że nie uda mi się napisać tego komentarza, gdyż zmierzając do redakcji nie mogłem przedrzeć się przez mur żebraków, który stanął na mojej drodze. Rano czytając moją ulubioną ogólnopolską opiniotwórczą gazetę przeczytałem, że włóczędzy zdobyli Kraków. To prawda! Teraz idą na stolicę, a potem chcą uderzyć na obwód kaliningradzki.
Ze świecą szukać krakowianina, który choć raz, nie klnąc pod nosem, bezskutecznie szukał miejsca postojowego. Zwłaszcza w centrum miasta. Strefa płatnego parkowania niby duża, a jednak mała. Mimo to próba poszerzenia owej strefy, wnioskowana zresztą od dawna przez mieszkańców i radnych Dzielnicy II, spełzła na niczym. Zablokowali ją na ostatniej sesji radni miejscy Krakowa. Ci sami, którzy dzień wcześniej, na posiedzeniu komisji infrastruktury RMK, powiedzieli poszerzeniu strefy – tak!
Smrodek jaki powstał wokół policyjnego pikniku na warszawskich salonach (nomen omen) gazowych czuć aż w Krakowie. Czyżby śmierdzi ta przysłowiowa ryba psująca się od głowy? Bo chyba to nie spalenizna z grilla, który urządzili sobie wspólnie polscy policjanci i międzynarodowi gangsterzy. Chyba, że pewien generał po odkryciu skandalu przez media spalił się ze wstydu.Aż trudno uwierzyć, że takiego super glinę, generała od operacji specjalnych, (pseudo)twórcę Centralnego Biura Śledczego podszedł ...związkowiec.
Ucichły okrzyki, brakuje jajek i gwizdków. Kryzys najwyraźniej dotknął również organizacji anarchistycznych.Kryzys, a może tylko proza życia? Liderzy uniesieni okrzykami młodych ludzi opadli na fotele przypisane do ważnych stanowisk- za zasługi. Siłę okrzyków zastępują anarchistyczne tuby.
Polscy politycy jak jeden mąż oburzają się na to, że rosyjscy politycy instrumentalnie traktują pamięć historyczną i wykorzystują ją do własnych doraźnych celów. Pytam zatem, czym różni się takie podejście od gestów jakie wykonują nasi politycy. Przypomina się stare biblijne porzekadło o drzazdze w oku bliźniego i belce we własnym oku. Trzeba przykładów? Proszę bardzo. Pierwszy. Mamy początek lat 90-tych. Z ust polityków dawnej opozycji padają pełne zrozumienia słowa pod adresem postkomunistycznych dygnitarzy. W imię nie przelewania "własnej krwi" odcinamy przeszłość grubą linią. Premier Mazowiecki mówi z sejmowej trybuny, że nie ważna jest przeszłość ważna przyszłość. Daje to asumpt do rewizji historii najnowszej. Prezydent wolnej Polski gen. Jaruzelski jak mantrę powtarza twierdzenie o konieczności wprowadzenia stanu wojennego w obliczu inwazji wojsk radzieckich.
Znowu o policji i znowu bzdety wyssane z palca przeczytałem w tej samej co ostatnio "opiniotwórczej" gazecie. Źródło rzekomego przecieku wydaje się to samo bo informacje ni jak się nie mają do rzeczywistości. A rzecz w tym, że jak podliczyła gazeta "ponad 110 tysięcy złotych może stracić Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie przez wstrzymanie naboru kandydatów do służby". Idąc tym tropem myślenia straciłem ostatnio kupę forsy bo nie kupiłem losu na loterii i nie wygrałem miliona dolarów.