Internetowy Dziennik Regionalny
17 maja 2012r.
imieniny: Brunony, Sławomira, Wery

Mamy kolejną odsłonę farsy p/t: „pogłębianie d***kracji” . Oto laureat Pokojowej Nagrody Nobla, p.Mahomet El-Baradei wycofał swoją kandydaturę na prezydenta Egiptu, oświadczając: „Moje sumienie nie pozwala mi nadal kandydować na urząd prezydenta lub na inne oficjalne stanowisko, chyba że w Egipcie zapanuje prawdziwa d***kracja”. Jego zdaniem egipska polityka jest wciąż pełna pozostałości obalonego reżimu, a przygotowania do opracowania nowej konstytucji legły w gruzach.
Różnica między „d***kracja” a „prawdziwą d***kracją” polega na tym, że w d***kracji L*d wybiera, kogo chce – i najczęściej jest to patentowany idiota, który zachowuje się i wygląda jak przeciętny człowiek z L**u – albo cwaniak, który przy zaangażowaniu sporej dozy inteligencji zdoła przekonać wyborców, że jest jeszcze głupszy, niż najgłupszy z nich. Natomiast „prawdziwa d***kracja” - to ustrój, w którym niezależnie od tego, co chce L*d, wybiera prezydentem p. Mahometa El-Baradei.Szczerze pisząc: nie wiem, co gorsze...
Trzeba bowiem pamiętać, że w monarchii Król ma pewien cel: chce, by Jego kraj był coraz bogatszy i coraz ludniejszy – bo przecież będzie nim władał Jego syn, wnuk i prawnuk. Natomiast w republice (już nie wspominając nawet o tym najgłupszym ustroju: d***kracji) prezydent ma zgoła inny cel: nakraść się tak, by jego syn, wnuk i prawnuk mieli z czego żyć.
Co właśnie robił w Egipcie p. Hosni Mubarak, w Libii śp. Muammar Kadaffi, w Tunisie p. Zin Al-Abidin Ben Ali...Oczywiście: zdarzają się wyjątki: zły Król, który zamiast myśleć o dzieciach nakłada ogromne podatki, zaciąga ogromne pożyczki – i wydaje wszystko na rozpustę. Zdarza się i prezydent, który dba tylko o kraj i o panieństwo (to nie to samo!), a sam nie ukradnie jednego centa.Ale taka jest reguła.
Gdy zwiedzający Abderę król Filip macedoński odgonił muchy, które obsiadły Demokryta – ten zawołał: „Co czynisz! Te już się najadły – a teraz przyjdą nowe, głodne!”
Jeśli Egipt nie przywróci monarchii, to jedynym skutkiem zmiany będzie to, że nowy prezydent będzie kradł więcej, niż poprzedni. Bo tamten już miał miliardy – a ile luksusowych obiadów może zjeść jeden człowiek? Ile panienek zaliczyć? A trzeba pamiętać, że w d***kracji rozpuście oddaje się nie tylko prezydent, ale i większość „obywateli”. Więc zadłużenie jest przerażające. Natomiast p. El-Baradei wycofał się z wyścigu z prozaicznego powodu: w d***kracji ma szanse tylko prawowierny islamista – a nie pupilek europejskich salonów, do których muzułmanie nie mają (i słusznie!) zaufania.
Ale jeśli da się tam zaprowadzić „prawdziwą d***krację”...
http://korwin-mikke.pl/