Aktualności

Menu

Szukaj

Co słychać

"Z pamiętnika Skalpelika"/KASIAK

Witam serdecznie i zapraszam do lektury serii felietonów, dotyczących szeroko (i niekiedy żartobliwie) pojętej tematyki chirurgii plastycznej, które wyszły "spod klawiatury" kogoś, kogo niektórzy mogą określać jako "plastic surgery addict".

 

Kim jestem? Kobietą. Dwudziestoparolatką. Osobą, która ma za sobą sześć "poważniejszych ingerencji w wizerunek" i nie zamierza na tym poprzestać (chociaż "mój" doktor ma na ten temat inne zdanie ) Wieloletnią moderatorką i główną postacią nieistniejącego już forum o operacjach plastycznych. Ponadto właścicielką i administratorem nowo powstałego wortalu www.skalpelik.pl , skierowanego do każdego, kto ma w planach bądź też przeszedł zabieg z zakresu "poprawiania urody".

Moim „konikiem” są piersi. Miałam dwie operacje powiększenia ich implantami. Ponieważ nigdy nie było mi wszystko jedno co dzieje się ze mną podczas zabiegu, oraz zawsze byłam bardzo ciekawa "jak to jest zrobione", zaczęłam systematycznie poszerzać swoją wiedzę. Obecnie, po latach, wiem o korekcji piersi chyba wszystko, co tylko laik wiedzieć może. Z nieskrywaną rozkoszą zagłębiam się w tajniki technicznych aspektów operacji, w czym wspiera mnie merytorycznie chirurg, któremu zawdzięczam nie tylko piękny biuścik i brzuszek, ale i... nową jakość życia. Bo udana operacja plastyczna odwraca życie o 180 stopni. Człowieka szczęśliwego czyni jeszcze bardziej szczęśliwym, a zakompleksionemu daje więcej wiary w siebie i własne możliwości.

Kompleksy... Właśnie im poświęcam pierwszy artykuł, ponieważ gdyby nie one, to taka profesja, jak "chirurg plastyk", nigdy by nie zaistniała. Można próbować spychać kompleksy w najdalsze zakamarki umysłu, "akceptując" nos zawstydzający swym rozmiarem, czy też brzuch obijający się o kolana; lub też naprawdę skutecznie leczyć je w klinikach chirurgii plastycznej! Poddanie się korekcji zbyt małych piersi czy opadniętych powiek to taki sam "wstyd", jak wszczepienie rozrusznika serca bądź usunięcie wrzodów żołądka. Ktoś może rzec: "co ty kobieto porównujesz, fanaberie do zabiegów ratujących czy też poprawiających komfort życia???". No cóż. Niektórzy zapominają (bądź też nie mają pojęcia), że operacje plastyczne to nie tylko domena medialnych gwiazd, które w pogoni za doskonałością niejednokrotnie stają się karykaturami tego, co chciałyby reprezentować (czyli "piękna"), ale i coś, co służy zwykłym, szarym ludziom. Nie trzeba być aktorką czy piosenkarką, by cierpieć z powodu własnych niedoskonałości i widzieć cel w ich korekcji.

Wielu z nas nie ma litości dla tych, którzy "bez powodu" poddają się zabiegom z dziedziny chirurgii plastycznej. Ja jestem zdania, że jeżeli ktoś decyduje się na taki krok, to powód zawsze istnieje. Kompleksy zatruwają umysł nie gorzej, niż choroba psychiczna. Utrudniają życie człowiekowi, który je posiada, niejednokrotnie prowadzą do ciężkich załamań nerwowych, samobójstw. To są fakty. Kto sam nie chciałby czegoś zmienić w swoim wyglądzie, niech pierwszy rzuci kamieniem w tych, którzy zdobywają się na taki krok. Przyznanie się do "poprawek" wymaga w Polsce dużej odwagi cywilnej, a osoby, które nie ukrywają faktu ingerencji skalpela w swoją urodę traktowane są jako swoiste kuriozum. W Polsce operacje plastyczne to niestety nadal temat tabu, jednak patrząc na zachodnie kraje pozostaje trzymać kciuki za to, że sytuacja zmieni się "prędzej", niż "później". Dla dobra każdego z nas.

Przejdźmy do sedna sprawy... Kompleks (z łaciny complexus, czyli "objęcie", "połączenie") to zespół treści silnie zabarwionych emocjonalnie i wypartych ze świadomości, wpływających na zachowanie się jednostki i jej reakcje nerwicowe (źródło: Encyklopedia PWN).

To także jeden z głównych powodów, dla których lądujemy w gabinecie chirurga plastyka. Znaczna część populacji ludzkiej przyznaje się do posiadania mniejszych lub większych kompleksów na punkcie własnego wyglądu- kto twierdzi, że akceptuje swoją fizyczność w takiej formie, jaką ją Matka Natura stworzyła, albo kłamie, albo też... jest niewidomy.  Nie oszukujmy się. Nawet "najpiękniejsza" osoba znajduje u siebie jakieś "niedoskonałości", coś co chciałaby zmienić. Najczęściej są to istne "kompleksy kompleksów", w usuwaniu których pomagają lekarze specjaliści z dziedziny chirurgii plastycznej.

Kim są "doktorzy od poprawiania urody"? Na pewno nie czarodziejami, mogącymi dzięki różdżce i zaklęciom stworzyć wszystko, czego tylko pacjent zapragnie. Można ich porównać raczej do rzeźbiarzy, którzy z pomocą swoich zręcznych dłoni, zmysłu estetycznego oraz zdobytej na wieloletnich studiach wiedzy i po latach praktyki, mają za zadanie wykonać dzieło odpowiadające wizji swej "klienteli"- z tą różnicą, że człowiek nie jest masą z gliny, czymś co można dowolnie kształtować wedle własnego widzimisię. To żywy organizm, posiadający ograniczenia wynikające z anatomii, które niejednokrotnie stoją na przeszkodzie do osiągnięcia "wymarzonego ideału". Należy zdać sobie sprawę przede wszystkim z tego, że nigdy nie będziemy wyglądać dokładnie tak, jak ktoś inny. I nie mam tu na myśli jedynie przypadków chęci upodobnienia się do konkretnej osoby jako "całości", ale także poszczególnych części ciała. Przynoszone na konsultację z chirurgiem plastykiem fotografie "rewelacyjnych piersi" czy "świetnego nosa" najlepiej służą poznaniu przez specjalistę naszych pragnień- to znacznie lepsza metoda, niż werbalne opisy. Lekarz, po zapoznaniu się z taką "dokumentacją", powinien szczerze poinformować pacjenta jakie realne efekty można będzie uzyskać dzięki zabiegowi operacyjnemu. Liposukcja nie uczyni z osoby bardzo otyłej chudzielca (jest stosowana najczęściej w przypadku miejscowego, nadmiernego gromadzenia się tłuszczu), a lifting twarzy u sześćdziesięciolatki może odjąć dziesięć lat, ale nie trzydzieści.

Chirurgia plastyczna to nie magia. To "tylko" medycyna. Miarą powodzenia operacji plastycznej jest to, czy osiągnięto poprawę w obrębie korygowanego obszaru- co niestety nie zawsze idzie w parze ze stuprocentowym osiągnięciem rezultatu, jakiego życzył sobie pacjent. Doświadczony i uczciwy chirurg plastyk, któremu zależy na własnej reputacji i zadowoleniu osób operowanych, nie tylko robi wszystko, aby wykonać swoją pracę jak najlepiej, ale i nie obiecuje gruszek na wierzbie, byle tylko napełnić swój trzos. Niestety, "obiecywaczy" jest wielu. Co więcej- często ludzie są bardziej skłonni zawierzyć tym, którzy "gwarantują" im dokonanie cudów (nawet jeżeli wiedzą, że to niewykonalne), niż specjalistom powściągliwym, kierującym się Kodeksem Etyki Lekarskiej (gdzie nie ma wzmianki o tym, że w celach zarobkowych dozwolone jest mydlenie ludziom oczu). Zawsze powtarzam, że trzeba ufać przede wszystkim chirurgowi, w ręce którego oddajemy nasze zdrowie i urodę, jednakże nie zaszkodzi sprawdzić jego kompetencji i wiarygodności... Przy wyborze lekarza tej specjalności należy kierować się nie tylko wyglądem strony internetowej czy jego pozycją w różnej maści rankingach, ale także zdrowym rozsądkiem i kilkoma innymi "szczegółami". Jakimi? Zapraszam do lektury ( http://www.skalpelik.pl/informacje-podstawowe/wybor-chirurga )

 

Powrót na stronę główną »

2010-09-27 10:07miss,czika ninoczek

Kasiak jestes super jestem twoja fanką

2010-09-17 11:36MamaX

Cóż napisać... ?KOBIETY ! zawistne,zazdrosne,wszytkowiedzące. Jestem po operacji biustu [3,5roku]. Może nie zgadzam się z każdym zdaniem w tekscie ale wiem,że każdy ma prawo walczyć o swoje szczęście. Mam męża,synka,dom-jestem szczęśliwa!Bez tego czym jest moje życie - byłabym pusta,smotna i niespełniona. Ale prócz tego,że jestem żoną,mamą,gospodynią w domu ---- jestem przede wszytkim KOBIETĄ! Jeśli komuś do szczęścia brak pięknego biustu,ładnych uszu czy liposukcji - proszę bardzo !jasne-bez przesady. Co komu do tego? masz inne zdanie? nikt Cię nie zmusza do czytania ani do operacji.

2010-04-23 22:28Kasiak

Serdecznie dziękuję wszystkim za zainteresowanie i troskę o mój wygląd oraz zdrowie psychiczne ;) . Jednocześnie zapewniam, iż jestem osobą szczęśliwą w życiu codziennym oraz zadowoloną z efektów operacji jakie przeszłam, ponieważ w innym wypadku nie podjęłabym decyzji o pisaniu felietonów skierowanych do tych, którzy (tak jak ja kiedyś) mają kompleksy na punkcie swojego wyglądu, ale operacja plastyczna jawi się im jako coś kompletnie abstrakcyjnego. Ilość zabiegów jakie mam za sobą wynika z faktu, iż nie od razu trafiłam do rzetelnego i godnego zaufania chirurga- w innym wypadku byłoby ich co najmniej o połowę mniej (niebawem przekażę do publikacji felieton poświęcony „ciemnym stronom” chirurgii plastycznej, gdzie poświęcam kilka zdań moim nie najciekawszym doświadczeniom). Moją intencją nie jest „pochwalenie się ile to ja nie miałam operacji”, ponieważ to samo w sobie nie jest powodem do dumy. Po prostu jako osoba posiadająca „doświadczenie z chirurgią plastyczną” (i to nie tylko pozytywne), pragnę podzielić się swoimi przemyśleniami z innymi osobami, mającymi w planach poprawieniem tej czy innej części swojego ciała. Ci, którzy nie są zainteresowani operacją lub też z założenia mają negatywny stosunek do chirurgii plastycznej, będą doszukiwać się w moich tekstach powodu do „dania mi prztyczka”, jednakże istnieje spora grupa ludzi, których zdanie na ten temat jest inne. Tym, którzy przeczytali moje teksty „po łebkach”, polecam zapoznanie się z ich treścią po raz kolejny, bez usilnego szukania powodu do „dokopania autorowi”. Wiem, że temat jest dość kontrowersyjny i być może swoimi felietonami szokuję niektórych Czytelników, ale nie powinniśmy pozwalać, aby kierowały nami negatywne emocje, bo to pozbawia zdolności do logicznego myślenia! No chyba, że ktoś z natury nie potrafi tak rozumować- wtedy zwracam honor...
Pozdrawiam i do następnego ;)

2010-04-22 09:30Zszokowana

"Niektórzy zapominają (bądź też nie mają pojęcia), że operacje plastyczne to nie tylko domena medialnych gwiazd, które w pogoni za doskonałością niejednokrotnie stają się karykaturami tego, co chciałyby reprezentować (czyli "piękna")(...)"

Autorko felietonu - obyś nie dołączyła do grona tych osób... Bo na razie jesteś na dobrej drodze. I nawet nie spostrzeżesz kiedy to się stanie...
Swoją drogą dziwię się, że lekarz nie odmawia Tobie kolejnych operacji...! Tobie nie chirurg plastyk potrzebny, tylko dobry psycholog/psychoterapeuta...

2010-04-20 23:04Melisa

Aga- gdybys się dowiedziała jaki autorka ma ideał, i jakie operacje przeszła to byś dopiero się zdziwiła.Czy autorka może nam zdradzić ile teraz waży?
Bardzo niepokojące to co pisze K. Moim zdaniem równie niepokoące jest to, że lekarz w ogóle chce się w Jej przypadku podejmować kolejnych zabiegów. Oczywiście operacje plastyczne to indywidualny wybór-ale wybacz, Ty nie powinnaś się w ogóle w tej kwestii wypowiadać.

2010-04-20 13:26rozbawiona

Naprawdę rozbawił mnie ten teks :)

Ktoś, kto ma myśli samobójcze z powodu wyglądu, powinien udać się do psychologa i po przebytej terapii zdecydować, czy naprawdę chce się poddać operacji plastycznej!!!
Sama jestem osobą po operacji plastycznej - jednej. I wystarczy. Można poprawiać wygląd, ale bez przesady!!! Trzeba być sobą, a nie żyć dążeniem do wyimaginowanego ideału. Życie jest zbyt piękne, by jego połowę spędzać na konsultacjach, operacjach i rekonwalescencji! Szkoda mi by było na to życia.
Autorce tekstu (średniego zresztą) zalecam popracowanie nad samooceną w gabinecie psychologa a nie chirurga plastycznego :)

2010-04-03 17:40K

Właśnie z rzeczywistej pracy są rzeczywiste pieniądze i każdy może wydawać własne na co chce, ale do cholery co kogo to obchodzi skąd kto je ma? Takie pytania mogą zadawać tylko naprawdę ograniczeni umysłowo i zazdrośni ludzie. Mnie nie stać na operację mimo że chciałabym conajmniej dwie, ale z tego powodu nie jestem zawistna wobec ludzi którzy na to mają. 20 parę lat to już nie szkoła podstawowa, niejedna osoba w tym wieku osiąga sukces finansowy i ma na to i tamto. Żenada!

2010-03-31 13:25kuki25 do Aga

Nikt tu nie namawia żeby dziecko robiło sobie operacje a zwłaszcza kiedy na to nie ma pieniędzy
Operacje to jedna z alternatyw !

2010-03-31 13:24kuki25 do AGA

Operacja to indywidualny wybór danej osoby
Jedna dwie czy trzy dla jednego mało a dla drugiego stanowczo za dużo Wiec ile osób tyle potrzeb!!!!

A pytanie skąd na to miałaś pieniądze są żenujące
Jeden wydaje na samochód jeden na zabiegi i nikomu nic do tego!!!

2010-03-31 13:20kuki25 do micho

wyobraź sobie ze jest wiele kobiet,które rzeczywiście pracują I właśnie dzięki temu mogą sobie pozwolić na zabieg !

2010-03-16 11:38MICHO

a ja uwazam, ze jakkby kobiety w tym kraju rzeczywiscie pracowaly, to nie mialby czasu na jakies tam pierd....oly ze im cos odstaje. moze jeszcze wpisac do konstytucji prawo do opieki chirurga plastycznego????

2010-03-16 10:03Aga

A jak ktos uwaza, ze z powodu kazdej czesci ciala, ktora nam sie nie podoba nalezy sie dac kroic przez chirurga i w dodatku namawia do tego innych, to proponuje psychiatre, psycholog w tym wypadku to za malo!!!

2010-03-16 10:00Aga

A jak biedne dziecko z odstajacymi uszami nie ma pieniazkow na operacje?To co?

2010-03-15 23:00Zoska

Moim zdaniem wiek nie ma tu nic do rzeczy...w każdym momencie życia można mieć kompleks na jakimś punkcie. Dziecko z odstającymi uszami przechodzi koszmar nietolerancji ze strony rówieśników(tu psycholog czy chirurg?? zapytajcie dziecko), młoda dziewczyna bez biustu? psycholog jej wytłumaczy, że ma piękny tylko, że go nie ma? Aga rozumie poprawianie nosa...a dlaczego nosa? ma z nim problem? przecież "brzydki" nos tez można zaakceptować-a co jeśli nie można? A protezy zębów? oczywiście do psychologa. Oj średniowiecze się kłania. I to pytanie o pieniądze...nieładnie ;)

2010-03-15 16:07Aga

Dwudziestoparolatka ktora ma za soba szesc operacji plastycznych?!?
Po pierwsze jestem ciekawa jak wygladasz teraz a jak wygladalas "przed", po drugie skad masz na to pieniadze? A po trzecie nie myslalas o wizycie u psychologa, niektore problemy sa do rozwiazania w glowie a nie za pomoca skalpela.Rozumiem jeszcze poprawienie strasznie krzywego nosa, ale w tym wieku przejsc juz tyle operacji?

Dodaj komentarz:

Podpis:

Treść komentarza:

Proszę zaznaczyć wszystkie zdjęcia kotów: