Aktualności

Menu

Szukaj

Tym żyje Kraków

Nowa Huta w UNESCO?/BF

Krakowskie władze chcą, by Nowa Huta znalazła się na liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Czy pomysł ten ma szansę realizacji? Czy postkomunistyczna scheda, która, istotnie, może być wyjątkowa w skali krajowej, zasługuje aż na światowe uznanie?

To, że w Nowej Hucie są miejsca, które faktycznie warto zobaczyć lub zwiedzić, bez wątpienia nie podlega dyskusji. Plac Centralny wraz z otaczającymi go monumentalnymi kamienicami, Teatr Ludowy, Aleja Róż, Muzeum Czynu Zbrojnego czy budynek administracyjny kombinatu stanowią dobra kultury, które od dawna figurują w rejestrze zabytków jako „reprezentatywny przykład polskiego socjalizmu". Nie jest to jednak, jak się okazuje, wystarczający powód do dumy dla radnych krakowskich, których celem stało się dzisiaj wpisanie Nowej Huty na listę UNESCO. Ambitnie, nieprawdaż?

- No to jest już chyba lekka przesada - argumentuje Kamil, 26-letni mieszkaniec Podgórza. - Dla mnie Nowa Huta to przede wszystkim niebezpieczne blokowisko, które raczej należałoby zburzyć, a nie się nim chwalić. Bo co chcecie pokazywać? Małolatów pijących wódkę, szare molochy mieszkalne, zaniedbane place? - dodaje. Mniej radykalnie, choć w podobnym tonie wypowiada się również 55-letnia Marta z Bronowic: - W Krakowie mieszkam od dziecka i stanowczo twierdzę, że Nowa Huta jest ostatnim miejscem, które należałoby włączyć do listy UNESCO. Odradzam ją zarówno polskim, jak i zagranicznym turystom.

A co na to mieszkańcy wspomnianej dzielnicy? Jak dowiedziała się „Super Nowa", ich zdania również nie są tak jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać. - Pomysł wpisania Nowej Huty na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO jest dobry, jednak ziści się dopiero wtedy, gdy władze zadbają o estetykę osiedli, tzn. odrestaurują rozpadające się bloki i pozbędą się przesiadujących tam lumpów - ocenia Józef, 70-latek z Osiedla na Skarpie. - Oczywiście, przyniosłoby to Hucie nie tylko prestiż, lecz także promocję turystyczną, jednak chyba wpierw należałoby ją wypromować w samym regionie. Nie zgadzam się ze stereotypem, że Huta to „wrzód na ciele Krakowa", ale nie przeczę, że jeszcze długo będzie on obowiązywał - dodaje Paweł, 42-letni mieszkaniec ul. Zuchów.

Istotnie bowiem, by Nową Hutę w ogóle można było wciągnąć na listę miejsc „predestynujących" do rangi światowych zabytków, należy poddać ją rewitalizacji, i to zarówno pod względem wizerunkowym jak i architektonicznym. Podkreśla to również Wojewódzki Konserwator Zabytków, który choć popiera dążenia władz miasta, zwraca uwagę na zaniedbania mogące znacznie opóźnić samą procedurę. Chodzi tu przede wszystkim o to, iż na dzień dzisiejszy stan Nowej Huty nie pozwala uznać jej za pomnik historii - co jest warunkiem koniecznym w drodze do UNESCO. Jak w takim razie dalej potoczą się losy ikony polskiego socjalizmu? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne, sprawę będziemy monitować ją na bieżąco.

Powrót na stronę główną »

Dodaj komentarz:

Podpis:

Treść komentarza:

Proszę zaznaczyć wszystkie zdjęcia kotów: