Aktualności

Menu

Szukaj

Pod paragrafem

Wirtualny ślad /KEW

Handel narkotykami, porwania dla okupu, napady, nawet zwykłe oszustwa. Bez „komórki” nie obejdzie się dziś żaden przestępca, ale też coraz częściej rozmowy telefoniczne są koronnym dowodem w sądzie. Równie ważnym, jak np. zabezpieczone odciski palców na miejscu zbrodni. Bandyci działali według identycznego schematu - najpierw strzelali, a dopiero potem rabowali. Nie działali na oślep – znali zwyczaje swych ofiar, wiedzieli, gdzie szukać gotówki.

W latach 2005-2007 doszło do serii napadów na kantorowców: w Kraśniku, Sosnowcu, Tarnowie, Piotrkowie Trybunalskim, Myślenicach, Dębicy, Ostrowie koło Przemyśla i Przeworsku.Zabili osiem osób, usiłowali zabić trzy kolejne. Przez wiele miesięcy policja była bezradna. Przełom nastąpił dopiero po podwójnym zabójstwie w Myślenicach ( w lutym 2007 r.), gdzie napastnicy zrabowali ok. 164 tys. zł. Zatrzymano wówczas trzech mieszkańców woj. świętokrzyskiego, którzy odpowiadają obecnie przed krakowskim sądem m.in. za dokonanie pięciu zabójstw (trzy napady są wciąż nie wykryte). Jeden z oskarżonych jest rolnikiem, hodowcą truskawek. Drugi pracował w zakładach Mesko, trzeci – bezrobotny, był na utrzymaniu rodziny. Wszyscy postrzegani byli przez sąsiadów jako sympatyczni, życzliwi ludzie, mieli rodziny. Dwóch nie miało żadnej przeszłości kryminalnej, tylko jeden był karany za paserstwo. Właśnie z tego – jak twierdzi policja – ich wytypowanie było bardzo trudne. 
Kluczowe okazały się informacje od operatorów sieci komórkowych. Ich wydruki, załączone do akt śledztwa, zajmują kilkanaście tomów i zawierające m.in. wykaz numerów telefonicznych, które logowały się do stacji bazowej (BTS) w miejscu i czasie popełnienia przestępstwa.
- Na podstawie BTS możemy stwierdzić, kto przebywał w promieniu działania nadajnika. Wiadomo, że sprawca po zabójstwie najczęściej pozbywa się telefonu, ale cisza w eterze też o czymś świadczy. Zwłaszcza jeśli do tej pory ten ktoś bez przerwy dzwonił – mówi jeden z krakowskich prokuratorów.  
Upowszechnienie komórek, tanich kart i telefonów pre-paidowych dało przestępcom możliwość szybkiego porozumiewania się, ostrzegania i zawierania transakcji bez ujawniania twarzy. Spowodowało też zmianę metod pracy policji. Tak na poważnie te zmiany zaczęły się od sprowadzonej z Holandii analizy kryminalnej - metody zbierania informacji i wyciągania wniosków na podstawie tysięcy zgromadzonych danych, w tym połączeń telefonicznych i prób takich połączeń. Z czasem w każdej komendzie wojewódzkiej powstały wydziały analizy kryminalnej, które za pomocą wykresów przedstawiają powiązania w wielowątkowych sprawach kryminalnych, związki pomiędzy analizowanymi sprawami, a także między przestępcami. Służą do tego odpowiednie oprogramowanie komputerowe. Bez nich analiza danych zajmowałaby długie tygodnie.
- Obecnie trudno sobie wyobrazić „grubszą” sprawę kryminalną lub gospodarczą, w której nie byłyby wykorzystywane wydziały analizy kryminalnej. Miejsca, daty logowania się telefonu i tematy poruszane w rozmowach telefonicznych bywają koronnym dowodem i często to na nich opiera się akt oskarżenia – przyznaje funkcjonariusz CBŚ. 
Specjalny program analizujący połączenia telefoniczne, dał np. prokuratorom dowody i pozwolił na zorganizowanie słynnej konferencji dotyczącej pobytu Janusza Kaczmarka, byłego szefa MSWiA, w hotelu Marriott w przeddzień akcji CBA. Były to informacje o logowaniu się jego telefonu do kolejnych nadajników sieci. 
Często dowody znajduje się tam, gdzie wydawałoby się, że ich nie ma. Tak było np. w śledztwie w sprawie korupcji i próby wyłudzenia odszkodowania za rzekomą kolizję samochodową przez Jana T., byłego dyrektora krakowskiego Zarządu Dróg i Transportu. Winnym stłuczki pod Limanową miał być Wiesław L., jeden z najbogatszych Małopolan, co potwierdził oświadczeniem złożonym w PZU. Na podstawie informacji od operatora komórkowego ustalono jednak, że w czasie kolizji jego telefon logował się w Krakowie, nie mógł więc być pod Limanową. 
Na tele-dowodach oparła też prokuratura akt oskarżenia w sprawie zlecenia napadów, a potem zabójstwa kolegi przez byłego krakowskiego policjanta i biegłego sądowego. Przebieg porwania udokumentowano m.in. bilingami telefonicznymi i nagraniami z podsłuchu. Sąd uznał ten dowód, skazując przed kilkoma miesiącami byłego policjanta na dożywocie ( na razie nieprawomocnie).
Dane dotyczące lokalizacji telefonu w trakcie połączenia są wykorzystywane są także podczas poszukiwań zaginionych. Tak namierzano m.in. dwójkę studentów, których ciała przed kilkoma miesiącami znaleziono w górach. Dzięki logowaniu się telefonu, natrafiono na ich ślad na Słowacji.
 O informacje do operatorów sieci komórkowych policja może się zwracać „w celu zapobiegania i zwalczania przestępstw”, czyli… praktycznie w każdej sytuacji. Panują jednak solidne obostrzenia. Z takim wnioskiem może wystąpić komendant główny, lub komendanci wojewódzcy policji. W pewnych wyjątkowych sytuacjach może się zwrócić o takie dane policjant prowadzący śledztwo, np. gdy trwa pościg, ktoś został porwany, lub poszukuje się zaginionej osoby.  
– Jest u nas specjalny zespół pracowników do współpracy z organami ścigania. W policji też takie grupy istnieją, których zadaniem jest współpraca z operatorami komórkowymi, mają imienne upoważnienia. Obie grupy znają się dobrze i zazwyczaj pracują ze sobą już dość długo. Nieznany nikomu policjant, który z prośbą wejdzie „z ulicy” takich informacji na pewno nie otrzyma. Jest to ściśle kontrolowane – zapewnia Izbalella Szum, szefowa biura prasowego grupy TP.
Aby konkretne połączenie telefoniczne mogło być dowodem w sprawie, trzeba wcześniej udowodnić, że numer należał do „figuranta” (tak w kryminalistyce określa się osobę, która podlega inwigilacji). Bywa to trudne lub wręcz niemożliwe, jeśli „figurant” ma przy sobie kilkanaście kart telefonicznych i po wykonaniu choćby jednej rozmowy wymienia kartę na nową. Jeśli przy tym telefon - z którego korzysta - jest kradziony, to udowodnienie mu połączenia jest niemożliwe. Chyba, że ktoś nagra jego głos lub podsłucha go na przykład z mikrofonu kierunkowego. - Na szczęście podejrzani dzwonią też do swoich żon, kochanek lub choćby warsztatów samochodowych i wtedy już tak bardzo się nie kontrolują – mówi policjant z wydziału kryminalnego.
Zgodnie z prawem telekomunikacyjnym, operatorzy są zobowiązani archiwizować bilingi przez 12 miesięcy. Natomiast dane transmisyjne ( bez treści sms i rozmów), zawierające informacje: kto dzwonił, do jakiego numeru, o której godzinie, w zasięgu jakiej stacji i ile trwała rozmowa są przechowywane przez 24 miesiące. Potem są kasowane.  
Policjanci chcieliby, aby ten okres był dłuższy. – Śledztwa się ślimaczą, niektóre wątki pojawiają się dopiero po wielu miesiącach w sądzie, gdy od samej rozmowy upłynęło już kilka lat – argumentują. Kilka lat temu rząd PIS chciał wprowadzić taką zmianę do prawa telekomunikacyjnego, przedłużając okres przechowywania danych do 5 lat. Projekt jednak nie przeszedł. Oprotestowali go operatorzy, którzy musieliby sprostać wymogom technicznym potrzebnym do archiwizowania tak dużej ilości danych. 
 Nie jest tajemnicą, że policja coraz częściej zwraca się o informacje do operatorów telekomunikacyjnych. Ale im bliżej z nimi współdziała, tym mniej chętnie o tym mówi (przynajmniej oficjalnie). Mł. asp. Agnieszka Hamelusz z biura prasowego Komendy Głównej Policji, wszelkie pytania na ten temat kwituje krótko: - Uzyskujemy informacje w sposób jawny i niejawny. Korzystamy z różnych, w zależności od potrzeb.  
Funkcjonariusze, zaangażowani w śledztwa, przyznają, że woleliby, aby przestępcy nie mieli pełnej wiedzy, kiedy korzystają z pomocy operatorów i co dzięki temu uzyskują. Ale mleko już wylało. – Oni to już dokładnie wiedzą. Kiedy wchodzimy do ich mieszkań, znajdujemy po kilkadziesiąt kart do telefonów - przyznają.
Taki zapas zgromadził np. „Mały Marchewa”, jeden z bossów krakowskiego półświatka, który przez kilka miesięcy ukrywał się w Katowicach. Ta przezorność nie na wiele mu się przydała. Wpadł w maju w wynajmowanym mieszkaniu – z kilogramem kokainy.

Powrót na stronę główną »

Dodaj komentarz:

Podpis:

Treść komentarza:

Proszę zaznaczyć wszystkie zdjęcia kotów: